James Bond stanął na drodze naszego przyszłego rządu

Czwartek, 5 listopada 2015 (18:19)

Jeszcze nie ma nowego rządu, a już masa problemów. I to jakich!? Tym razem na drodze Prawa i Sprawiedliwości stanął sam James Bond.

Zdjęcie

James Bond okazał się "poważnym problemem technicznym" /VICTOR CRUZ/ JANEK SKARZYNSKI /AFP
James Bond okazał się "poważnym problemem technicznym"
/VICTOR CRUZ/ JANEK SKARZYNSKI /AFP

W piątek na posiedzeniu komitetu politycznego PiS mieliśmy poznać skład przyszłego rządu. Nie dojdzie jednak do tego. Dlaczego? Ano dlatego:

"Najprawdopodobniej jutro komitetu nie będzie. Nie ma co przyspieszać. Mówiłam, że posiedzenie odbędzie się jeżeli nie będzie przeszkód technicznych. Już widzimy, że jest spotkanie z szefem MSZ Ukrainy i zaproszenie ambasady brytyjskiej na Jamesa Bonda. Pozwólmy konsultacjom dobiec końca" - powiedziała Elżbieta Witek.

Jak dodała, "najprawdopodobniej, jeżeli nie będzie kolejnych przeszkód technicznych, posiedzenie komitetu odbędzie się w poniedziałek". Miejmy nadzieję, że uda się okiełznać agenta 007...

Reklama


O sprawie - już na poważnie - przeczytacie TUTAJ.

Śledź Dziki Kraj na Twitterze

Czekamy na Wasze polityczne memy

Artykuł pochodzi z kategorii: Mowatrawa