Naczelny pisowski słoń w składzie porcelany znów wszedł w szkodę

Wtorek, 19 czerwca 2012 (16:18)

His name is Suski. Marek Suski. Osoba, która o pośle Godsonie mówiła per "Murzynek" a związki partnerskie porównywała do zoofilii. Dziś Suski wspiął się już jednak na wyżyny. Polowanie, które polscy kibole urządzili sobie w Warszawie na Rosjan i bydlęce ryki typu "Ruska ku... eja eja o" nazwał "drobnymi złośliwościami". I że było to "odreagowanie' za Katyń.​

Zdjęcie

"Drobne złośliwości się zdarzają" - mędrkował Suski w "Poranku Radia TOK FM". - "Przypominam, że to nie my w Katyniu wymordowaliśmy rosyjskich oficerów. Tylko oni nas. To nie my napadliśmy na nich 17 września. Tylko oni na nas. Jeśli możemy mówić o jakichś rachunkach, to po stronie Rosji jest znacznie więcej agresji niż po naszej. I pewnego rodzaju odreagowanie. Ale to margines".

Reklama

Nic dziwnego, że gdy Paweł Kowal zakończył współpracę z PiS odetchnął kiedyś z ulgą, że "już się nie musi tłumaczyć za Suskiego",

Artykuł pochodzi z kategorii: Na wybiegu