Miller ma problem z żeńskimi końcówkami

Czwartek, 1 marca 2012 (13:56)

Leszek Miller z rozbrajającą szczerością wyznał Monice Olejnik w Radiu ZET, że nie wie, co to są "żeńskie końcówki". Chodziło o formy żeńskie nazw zawodów zarezerwowanych niegdyś tylko dla mężczyzn.

Zdjęcie

Leszek Miller /Jan Bielecki /East News
Leszek Miller
/Jan Bielecki /East News

Miller, który deklaruje lewicową wrażliwość, wyjawił, że on sam form żeńskich nie używa, bo "trudno mu się do nich przyzwyczaić".

- Uważam, że pani minister i pani marszałek brzmią lepiej - przyznał się Miller.

Reklama

Minister sportu Joanna Mucha rozpętała dyskusję na ten temat, gdy poprosiła Tomasza Lisa, by zwracał się do niej per "ministra".

Do sprawy "żeńskich końcówek" nawiązuje też "Rzeczpospolita", która zamieszcza feministyczny słowniczek.

Polityk - polityczka

Marszałek - marszałkini

Prezydent - prezydenta  lub prezydentka

Premier - premiera  lub premierka

Kierowca - kierowczyni

Nurek - nurkini

Psycholog - psycholożka

Chirurg - chirurżka  lub chirurgini

Szpieg - szpieżka  lub wywiadowczyni

Myśliwy - myśliwa

Profesor - profesora  lub profesorka

Doktor - doktora  lub doktorka

Magister - magistra

Prezes - prezeska

Filozof - filozofka

Etyk - etyczka

Seminarium  - feminarium

History  - herstory


RMF/INTERIA