Ostre polityczne mordobicie o Annę Grodzką. Cios za ciosem

Wtorek, 27 marca 2012 (12:02)

Najpierw poseł PiS Dziedziczak wypalił do Grodzkiej per "pan". Później zaskarżono Dziedziczaka do komisji etyki poselskiej. Jeszcze później odezwał się zakonnik Rydzyk, który nawrzeszczał na zły świat za to, że "nienormalność nazywa normalnością" i w niezbornych słowach przyczepił się go Grodzkiej zaznaczając z pokorą ubogiego mnicha, że "nie potępia grzesznika, tylko grzech". Niespecjalnie jednak biorąc pod uwagę, że Anna Grodzka kategoriami Rydzyka nie musi myśleć i uważać się za grzesznicę. Ale to nie koniec. Najmocniejsze dopiero nadchodzi.

Zdjęcie

Posłanka Anna Grodzka /Fot. T. Urbanek /Agencja SE/East News
Posłanka Anna Grodzka
/Fot. T. Urbanek /Agencja SE/East News

Partyjny szef Anny Grodzkiej wziął swoją posłankę w obronę. Po swojemu. "Księża często są chamami" - oznajmił w Radiu ZET nieco wystraszonej Monice Olejnik, która zaraz chciała lecieć do kościoła. - "Polski ksiądz prowincjonalny to taki prostak, niewykształcony, który sobie pozwala na tego typu wypowiedzi" - kontynuował niezrażony Palikot.

Olejnik zauważyła, dość przytomnie, że Episkopat nie reaguje na rydzykowe stwierdzenia. Palikot wypalił: "bo Michalik jest taki sam, jest takim samym chamem jak Rydzyk. Taka jest prawda".

Reklama

W takim kraju jak Polska można w ciemno zakładać, że sprawa jest rozwojowa. I że bez dalszego mordobicia się nie obejdzie.