Reklama

Żona Grasia przyznała się do sfałszowania podpisów, ale biegły uznał, że jednak nie

Środa, 22 lutego (14:12)

I sąd umorzył sprawę.

Zdjęcie

Paweł Graś /PAP
Paweł Graś
/PAP
Do tematu dokopał się dziennikarz RMF. I ustalił, jak to mawiają w sądach i prokuraturach, co następuje:

1. Najpierw pani Grasiowa przyznała się w prokuraturze do podrobienia podpisów męża (pod dokumentami spółki Agemark, którą zarządzają wspólnie z mężem, rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem).

2. Później sędzia umorzył jednak sprawę, bo biegły grafolog uznał, że podpisy na dokumentach należą mimo wszystko do Pawła Grasia.

Reklama

W takim razie, zakrzykine bystry czytelnik, można panią Grasiową oskarżyć za składanie fałszywych zeznań!

Niestety, bystry czytelniku, nie można. Wedle przepisów (bardzo zresztą w innych wypadkach słusznych i humanitarnych) świadek może przed sądem i w prokuraturze kłamać w obronie osób najbliższych.




Źródło informacji:

INTERIA.PL
  • Oceń tekst

    Ocen: 198

Wasze komentarze (190)

  • 26.02 (13:54)
    ~Asia
    O ile mi wiadomo (chociażby z programu w pewnym sensie edukacyjnego: " Sędzia Anna Maria Wesołowska), to przed sądem wolno odmówić składania zeznań w sprawie osób najbliższych, a kiedy się zeznaje należy mówić prawdę i tylko prawdę, więc czegoś tu nie rozumiem. Nawet jeśli w tej sprawie nie można byłoby skazać pani Graś(nie wspomnę o panu Graś), to powinna mieć inny proces za sfałszowanie podpisu męża. Jakiś czas temu oglądałam w telewizji reportaż jak to zona (prosta kobieta ze wsi, którą trudno posądzać, aby znała dokładnie przepisy) podpisała się za męża na jakimś dokumencie, ponieważ ten miał niesprawną rękę i została za to ukarana bardzo wysoką grzywną. Wątpię, aby państwo Grasiowie robili to nieświadomie (z niewiedzy), tym bardziej powinni odpowiedzieć za swój czyn.
    Jak widać (nie tylko w tym przypadku) w naszym kraju są równi i równiejsi i gdyby ta sprawa zakończyła się umorzeniem, byłby to kolejny dowód na wątpliwość w niezależność prokuratury.
  • 24.02 (07:34)
    ~mateo
    czyli jak to jest? sąd umarza śledztwo bo się kłamało... moim zdaniem Grasiowa powinna miec teraz proces skazujący jak i Graś za to kierowaniem Agemarkiem podczas słuzby publicznej. Wszystko jest czarno na białym...
  • 23.02 (01:10)
    ~heh
    ~norgeNie prawda, może odmówić zeznań, odpowiedzi na pytanie, ale nie może zeznawać nieprawdy. Można ją śmiało ukarać za składanie fałszywych zeznań. aktycznie można kłamać, ale tylko jeśli samemu jest się oskarżonym w stosunku do własnego czynu.Problem w tym, że po orzeczeniu SN można kłamać przed sądem...
  • 23.02 (01:09)
    ~heh
    Jeśli kłamstwo przed sądem nazywacie czymś słusznym... Zastanówcie się. Po to jest odmowa składania zeznań by nie obciążać bliskich. Ale dając usprawiedliwienie kłamstwu zamykacie automatycznie możliwość zakończenia wielu procesów, bo można konfabulować bez końca.
    To nie jest słuszne prawo.
  • 22.02 (21:33)
    ~ciura
    ~Pawlak ci jaPrzesadziłeś, gdyby za PRL-u jakikolwiek partyjniak wysokiego szczebla dopuścił się takiego przekretu nie ujrzałby światełka dziennego przez dwadzieścia lat. Nie zapomnijmy, że z " przymusu" - partyjni ( awans np na dyrektora) nie daj Bóg by dopuscili się fałszowania dokumentów, kradzieży etc. OCZYWIŚCIE - przekrety i złodziejstwo istniało ( jak zawsze i wszędzie) ale do czasu gdy nie zrobiło BUM!!! - podaję przykłąd: przy budowie Centrum Zdrowia Matki POlki - doszło do wielu kradzieży materiałów budowlanych. Persony -wybudowały sobie domy. Mieszkali w nich krótko. Zamieszkali w więzieniach a domki na terenie Łagiewnik przepadły na rzecz Skarbu Państwa. podkreślmy też, co jest prawdą, że nie było tak kosmicznych uposażeń dla person - jak dziś. Wiem co przekazuję. Za kradzież 1 metra wełny - więzienie. Jakby nie patrzył, za PRL-u egzekwowamie prawa było, czego nie ma dziś a będący dziś u władzy NADUŻYWAJĄ swoich posad dla zbijania własnego kapitału finansowego w drodze przestepstw. Warto też wspomnieć, że za czasów PRL-u SEJM też istniał.Tylko bycie posłem nie oznaczało ciepłej posadki za ogromne pieniądze. Poseł otrzymywał bilet kolejowy w obydwie strony, dietę i musiał wracać do swojego macierzystego miasta i fabryki gdzie pracował na chleb.
    Dziś bycie posłem oznacza, ciepła posada, fantastyczne uposażenie, hotel w Sejmie. Poseł dzisiejszy nie pracuje w fabryce na chleb - czyta gazetę w trakcie posiedzeń lub nie zgodnie z prawem " dorabia" w spółkach - reprezentując jakąś grupę i działając tym samym na jej korzyść.
    Polska to Nasz kraj. Fakt, że u steru jest niewłaściwa obsługa pilotów oznacza ni mniej ni więcej, że czas ich wyrzucić.
    <span class="user">~wyższe wykształcenie
    III RP jest jak PRL... Kłamstwa, afery, manipulacja medialana, a POlacy wszystko akceptują, złodzieje i kłamcy żyja sobie dalej i to całkiem dobrze...[/quote][/quote]
    uważaj, bo zaraz zostaniesz okrzyknięty "wielbicielem PRL-u", chociaż piszesz PRAWDĘ ! Dzisiaj "idą" NA CAŁOŚĆ ! Kiedyś istniał "realny socjalizm", dzisiaj ISTNIEJE REALNY PARSZYWIZM Z KRZYWYMI MORDAMI !!!