Posłanka Pawłowicz znów w formie

Piątek, 9 maja 2014 (13:41)

O posłance PiS znów zrobiło się głośno. Tym razem Krystyna Pawłowicz postanowiła zabrać głos ws. spotu PO, w którym wystąpił Władysław Bartoszewski... I jak zwykle jej słowa nie przeszły bez echa, oj nie.

Zdjęcie

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. /Mieszko Stanisławski /Reporter
Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.
/Mieszko Stanisławski /Reporter

"Jest to pastuch powiedziałabym słabej klasy. No i niech pastuch się schowa i już nie poucza, ani bydła ani nikogo innego. Wydaje mi się, że już czas na emeryturę. Mi się nie podoba co on robi, mimo zasług w okresie wojny, natomiast to co robi ostatnimi laty, bardzo mi się nie podoba" - grzmiała w czwartek posłanka podczas rozmowy z reporterem Superstacji.

"Rzeczywiście, jeśli na nas mówi bydło, to jest kiepskim pastuchem. Mam nadzieję, że to bydło, czyli my, nie będziemy się tego pastucha kiepskiego słuchać" - przekonywała.

Reklama

Na politycznej scenie zagrzmiało.... 

Głos zabrali w tej sprawie prominentni politycy. Wśród nich - między innymi - sam Donald Tusk.

Premiera, jak donosi Informacyjna Agencja Radiowa, słowa posłanki dotknęły osobiście i uważa je za "paskudne - zwłaszcza wobec seniorów".  

Dziś poseł Pawłowicz postanowiła zabrać głos raz jeszcze i odpowiedzieć na falę krytyki.

"Pan Bartoszewski parę lat temu nazwał nas Polaków bydłem. Więc ja zareagowałam. I jako obrażona i dotychczas nieprzeproszona, w imieniu tego bydła określiłam go pastuchem" - rzekła Superstacji. "Jeśli ktoś mówi o bydle, to najlepszym określeniem jest pastuch" - stwierdziła.

Cóż, jesteśmy poruszeni jej tokiem rozumowania...

Krystyna Pawłowicz o bydle i pastuchu/Źródło: TV SUPERSTACJA



Artykuł pochodzi z kategorii: Mowatrawa