​Pawlak do strażaków poleciał helikopterem. Bo "drogi są fatalne"

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 (14:03)

Dziury w dopiero co zbudowanych autostradach, opóźnienia na kolei. Co robić, jak żyć? Rozwiązanie znalazł wicepremier Waldemar Pawlak. Po co tłuc się w upale po polskich drogach, skoro można, za jedyne 3 tysiące złotych przelecieć się śmigłowcem.

Zdjęcie

Wicepremier Waldemar Pawlak /PAP
Wicepremier Waldemar Pawlak
/PAP
Jak donosi "Fakt", Waldemar Pawlak został zaproszony na III Zjazd Oddziału Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP. Tak zacnemu gościowi trzeba było zorganizować godny urzędu transport.

Samochód? Odpada, bo drogi dziurawe. - Trudno, żeby do lubuskiego jechał samochodem. Przecież tam drogi są fatalne - wyjaśnia rzeczniczka Ochotniczych Straż Pożarnych Regina Rokita.  

Pociąg? Też nie. Bo stare szyny, opóźnienia.  

Zostaje samolot. A że na wicepremiera pieniędzy żałować nie można, to strażacy postanowili, specjalnie dla Pawlaka wynająć śmigłowiec. Jak donosi "Fakt" godzina lotu takim cackiem kosztuje 3 tysiące złotych. Ale nie płacili się za nic - warunki są naprawdę komfortowe. Na pokładzie tylko trzech pasażerów, klimatyzacja, maszyna pędziła 190 km/h. 

Pawlak gest docenił. Można domyślać się także, że przelot śmigłowcem sprawił mu frajdę. Krzysztof Kosiński, rzecznik PSL ujawnia bowiem, że jego szef jest "fascynatem lotnictwa".

Reklama