Jarosław Kaczyński gościł w "Pytaniu na śniadanie"

Poniedziałek, 13 maja 2019 (11:31)

Gościem poniedziałkowego wydania programu "Pytanie na śniadanie" w TVP2 był Jarosław Kaczyński. Prezes PiS w śniadaniówce opowiadał m.in. o przyjaźniach, codziennych zwyczajach i miłości do zwierząt.

Zdjęcie

Prezes PiS Jarosław Kaczyński "zaliczył" swoją pierwszą wizytę w śniadaniówce; pytanienasniadanie.tvp.pl /TVP / Pytanie na śniadanie /
Prezes PiS Jarosław Kaczyński "zaliczył" swoją pierwszą wizytę w śniadaniówce; pytanienasniadanie.tvp.pl
/TVP / Pytanie na śniadanie /

Wywiad z prezesem PiS przeprowadzili Monika Richardson i Michał Olszański.

Pracoholik?

Na początku Jarosław Kaczyński został zapytany o to, czy lubi wcześnie wstawać.

Reklama

"Jestem wielką sową, puchaczem" - przyznał Kaczyński. "Pracuję zwykle do około 3 w nocy" - powiedział. Pytany jednak o to, czy jest pracoholikiem, prezes PiS zaprzeczył.

"Przesada. Bywało tak w moim życiu, ale lata lecą. Kiedyś byłem człowiekiem na granicy pracoholizmu, natomiast dziś pracuję jakoś na półtora etatu, a kiedyś było nawet dwa" - wyznał.

Poranki i przyjaźnie prezesa

Jak mogliśmy usłyszeć, prezes PiS nie pija kawy, a raczy się w poranki herbatą. "Trzeba jeszcze obsłużyć koty, trochę posprzątać" - mówił o swoich codziennych, porannych obowiązkach.

Gdy padło pytanie o sposoby na relaks, Kaczyński wymienił czytanie książek i "stosunki towarzyskie". "Mam wielu przyjaciół posłów w polityce. Mam również przyjaciół, którzy polityką się nie zajmują" - powiedział prezes PiS. W gronie przyjaciół prezesa znajdują się m.in. Anna Bielecka i Piotr Walkowiak z jednej z warszawskich pracowni architektonicznych. Kaczyński wspomniał w tym miejscu także o Julii Przyłębskiej, prezes Trybunału Konstytucyjnego. Jak dodał, Przyłębska to jego "wielkie odkrycie towarzyskie ostatnich lat".

Grillowanie i ulubione potrawy

W niedzielę szef MSWiA Joachim Brudziński podzielił się na Twitterze zdjęciami, na których widać prezesa PiS na rybach i przy ognisku. Z tego powodu temat grillowania także pojawił się w rozmowie.

"Lubię, jak jest możliwość sobie pogrillować" - przyznał Kaczyński, jednak, jak sprecyzował, "najbardziej lubię jeść".

Na pytanie, jakie są jego ulubione potrawy, odpowiedział: "Bardzo proste, jestem Polakiem z krwi i kości. Bardzo lubię bigos, placki kartoflane, pierogi ruskie. Lubię schabowego, oczywiście. I to nawet z kapustą. Lubię wszystkie rzeczy z grilla, szczególnie kiełbasę. Przyznam się, że jadałem w życiu subtelne potrawy. Powiem uczciwie, że nie zostałem jakoś zaszokowany ich nadzwyczajną jakością (...) Bardzo lubię też same naleśniki.

Czy prezes PiS sam gotuje?

"To nie jest tak, żebym w ogóle nie potrafił gotować. To nie jest coś, co szczególnie lubię" - mówił. Kaczyński potrafi jednak... zrobić dobrą jajecznicę i omlet.

Kaczyński o matce i filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc"

W rozmowie, w związku ze zbliżającym się Dniem Matki, wspomniano także o matce prezesa PiS.

"Niebawem Dzień Matki. Jak często pan myśli o swojej matce?" - zapytał Michał Olszański.

"Bardzo często. Uważam, że odeszła przedwcześnie (...) To bardzo ważna osoba w moim życiu" - mówił o Jadwidze Kaczyńskiej. "Zajmowała się nami na różne sposoby, miała jeszcze jedną cechę - była bardzo sympatyczną osobą" - podkreślał prezes PiS.

Pytany o to, czy to prawda, że do samego końca nie powiedział matce, że wydarzyła się katastrofa w Smoleńsku, Kaczyński powiedział: "Nie mogłem tego zrobić, jak była na granicy życia i śmierci, tylko dlatego nie pojechałem do Smoleńska".

Jarosław Kaczyński opowiedział także o kulisach angażu do filmu "O dwóch takich, co ukradli księżyc", w którym zagrał w dzieciństwie razem z bratem.

"Decyzję podjął nasz wuj, mąż siostry mojej mamy" - zaznaczył. "On wysłał list na kartce wyrwanej z zeszytu, na co zwrócono uwagę, bo inne listy pisane były na najlepszej papeterii, ze zdjęciami. Zaproszono nas" - mówił.

Fiona i Czaruś

Dużą część rozmowy poświęcono uwielbieniu prezesa dla kotów. Jarosław Kaczyński ma w domu dwa koty - Fionę i Czarusia.  

"Ja bardzo lubię psy. Po prostu mam taką życiową sytuację i sposób życia, że psa nie mógłbym mieć" - wyznał Kaczyński.

"Koty są bardzo sympatycznymi zwierzętami. Ja mam dobrą kocicę i złego kota. Ten zły kot jest też kotem mruczusiem" - mówił. "Jest między nimi pewna konkurencja. Nie chodzi nawet o jedzenie, tylko o oto, gdzie kto śpi" - zdradził.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wyjęte z sieci