​Pewnego razu Bartłomieja M. rozbolał ząb...

Poniedziałek, 4 lutego 2019 (08:50)

Gdy Bartłomieja M. rozbolał ząb, trzech pułkowników wiozło go do szpitala wojskowego - czytamy w "Sieciach".

Zdjęcie

Bartłomiej M. /Paweł Wisniewski /East News
Bartłomiej M.
/Paweł Wisniewski /East News

Tygodnik "Sieci" przytacza garść anegdot o aresztowanym byłym szefie gabinetu politycznego MON - Bartłomieju M. Jedna z nich zaczyna się od zamiłowania M. do słodyczy.

"Czekoladki pochłaniał kilogramami. Pewnego dnia rozbolał go ząb. Wściekał się i wykrzykiwał, że jeśli będzie go dłużej boleć, to kogoś wyp... z roboty. Do szpitala wojskowego jechało z nim trzech pułkowników" - wspominają rozmówcy "Sieci".

Reklama

Według nich Misiewicz był "zdemoralizowanym typem" i pracował "w komunistycznym stylu". Nawet generałowie czekali po kilka godzin na audiencję u protegowanego Antoniego Macierewicza.

"A gdy już się dostali do środka, to zdarzało się, że musieli jeszcze poczekać, aż pan rzecznik zje" - czytamy.

Więcej w tygodniku "Sieci"

Artykuł pochodzi z kategorii: Wyjęte z sieci